17 Lipca okiem Pruszyńskiego, Oniszczuka i Borowskiego
Trener jak zwykle z rana obudził nas (miłym) uśmiechem. Po nocnych harcach jesteśmy bardzo głodni, więc śniadanie zjadamy w try miga.
Po porannych porządkach przyszedł czas na plażowanie.
Wróciliśmy z niego do ośrodka i zjedliśmy pyszny obiad. Po nim nadeszły upragnione zakupy, gdzie kupiliśmy mnóstwo słodyczy.
Po batonach, ciastkach i żelkach Trener Marcin postanowił pomóc nam spalić zbędne kalorie ( zwłaszcza Frankowi O.).
Ciężki trening zmusił nas do jedzenia. Po kolacji rocznik 2002 pojechał na sparing do Cetniewa a rocznik 2000 ( najstarszy) rozegrał wewnętrzny sparing.
Teraz oglądamy mecz Legia – The New Saints.
PS. Jak zwykle na obozie jesteśmy weseli więc ta relacja jest pół żartem pół serio!






Najnowsze komentarze