Home > Relacje meczowe > Srebrne medale r. 2005/06 na Korona Cup

Srebrne medale r. 2005/06 na Korona Cup

Marzec 2nd, 2015

20150301_114941 (Kopiowanie)W rozegranym w niedzielę turnieju Korona Cup zawodnicy r. 2005/06 zajęli drugie miejsce, zdobywając tym samym srebrne medale i piękny puchar. To kolejny tej zimy sukces naszych młodych piłkarzy. Brawo chłopcy!!!

XXI Korona Cup rozpoczął się od sporego zamieszania. Przez długi czas nie wiadomo było ile drużyn zagra w turnieju. Jako, że trzy drużyny, (w tym dwie z którymi mieliśmy rywalizować w grupie) nie dotarły na miejsce rozgrywek, organizatorzy zdecydowali, że turniej zostanie rozegrany systemem każdy z każdym, a czas każdego z meczów zostanie wydłużony z 10 do 15 minut. Nam nie robiło to różnicy, gdyż wiedzieliśmy, że jeśli chcemy rywalizować o najwyższe cele, musimy walczyć o zwycięstwo z każdym przeciwnikiem. Pełni animuszu przystąpiliśmy więc do pierwszego spotkania.

Mała tradycją, a może raczej „klasykiem gatunku” są już nasze potyczki ze Świtem Warszawa podczas turniejów organizowanych na Białołęce. Tym razem spotkaliśmy się już w meczu otwarcia. Od pierwszej minuty przejęliśmy inicjatywę, nie pozwalając przeciwnikom na zbyt częste wizyty na naszej połowie. Dobrze w mecz wszedł Jaś Stańczak, który mocno uprzykrzał życie obrońców Świtu, przeszkadzając im w dobrym wyprowadzeniu piłki. Jaś szukał też współpracy z Kubą Nowosielskim i widać było, że z gry tej dwójki tego dnia będziemy mieli dużo pożytku. Już w 3 minucie to akcja wspomnianej pary przyniosła nam rzut wolny w okolicach pola karnego rywali. Do stałego fragmentu gry podszedł Kuba, który popisał się ładnym „centrostrzałem”, szukając w tym zagraniu zarówno podania w kierunku Juliana Turowskiego, jak i uderzenia po długim rogu. Julian w pierwszym momencie nie sięgnął piłki, jednak ta szczęśliwie po odbiciu się od słupka wylądowała ponownie pod jego nogami. Tym razem Julian pewnie skierował ją do siatki. Objęliśmy prowadzenie, ale nie chcieliśmy bronić wyniku. Przeważaliśmy i mieliśmy kolejne sytuacje, lecz pod bramką Świtu brakowało zimnej krwi. Oponenci próbowali doprowadzić do wyrównania, ale nasza obrona złożona z Tymona Gabrysia, Jasia Rode i wspomnianego już Juliana skutecznie broniła dostępu do naszej bramki. Okazję do prezentacji swoich niemałych umiejętności miał też Kuba Kowalczyk, broniąc m.in. zmierzający w okienko strzał z dystansu. Wysoki poziom gry utrzymywał się również po zmianach. Zwłaszcza Marcel Bączyński i Miguel Ciołczyk Garcia dobrze wprowadzili się na boisko. Boiskowy zegar rozpoczął odliczanie ostatniej minuty, gdy kolejny przechwyt w środkowej strefie zaliczył Julian Turowski i rozpędzony pognał z piłką w kierunku bramki Świtu. Dynamicznie prowadząc piłkę, z pomocą Jasia Stańczaka przebił się przez mur obrońców i po raz drugi pokonał golkipera przeciwników. W tym meczu nie mogło nam się stać już nic złego. Zwyciężyliśmy pewnie 2:0.

Po zaledwie dwuminutowej przerwie musieliśmy ponownie wybiec na boisko, by rozegrać drugi mecz, w którym przyszło nam rywalizować z Widokiem Skierniewice. Lepszego początku nie mogliśmy sobie wymarzyć. Jaś Stańczak rozpoczynając, podał piłkę do Kuby Nowosielskiego, a ten popisał się mocnym, pięknym strzałem w samo okienko bramki rywali. Bramkarz nie miał nic do powiedzenia. Tak szybko objęte prowadzenie wprowadziło nieco rozluźnienia w nasze szeregi. Dzięki temu mogliśmy sobie pozwolić na stworzeniu kilku ładnych akcji. Szkoda, że w tych akcjach brakowało dobrego wykończenia. Z biegiem czasu przeciwnicy coraz częściej gościli na naszej połowie i dochodzili do coraz groźniejszych sytuacji. Tymczasem niektórzy z zawodników FT dopisywali już w myślach kolejne 3 punkty na nasze konto. Taka postawa zgubiła nas w końcówce meczu, kiedy po źle rozegranym aucie przeciwnicy przejęli piłkę i pokonali naszego golkipera – Mateusza Świdnickiego. Więcej bramek w tym meczu nie padło i drużyny sprawiedliwie podzieliły się punktami.

W naszym trzecim meczu zmierzyliśmy się z gospodarzami, czyli Koroną Warszawa (Praga). I ponownie początek meczu należał zdecydowanie do nas. Już w jednej z pierwszych akcji Julian podał do znajdującego się przed polem karnym Jasia Stańczaka, a ten natychmiast po przyjęciu, mimo asysty obrońców, uderzył swoją lepszą prawą nogą, tak, że bramkarz gospodarzy był bez szans. W kolejnych minutach zdecydowanie przeważaliśmy, stwarzaliśmy sobie kolejne sytuacje ale ponownie brakowało skuteczności. W końcu w 4 minucie zdobyliśmy drugą bramkę. Tym razem Julian z autu podał do Kuby Nowosielskiego, a ten ładnie obrócił się z piłką i precyzyjnym, płaskim uderzeniem zaskoczył golkipera gospodarzy. Dzięki dwubramkowemu prowadzeniu mogliśmy sobie pozwolić na swobodniejszą grę. Niestety w grę zaczęła się też wkradać nonszalancja, przez którą mało nie straciliśmy bramki. Na szczęście swój błąd szybko naprawił nasz bramkarz – Kuba Kowalczyk. Oprócz tego Kuba nie miał za dużo pracy, ale czujnie kontrolował wydarzenia na boisku i gdy trzeba było obronić groźny strzał z dystansu, był na posterunku. Mimo sporej przewagi nie potrafiliśmy zdobyć w tym meczu więcej goli. Po końcowym gwizdku cieszyliśmy się z dwubramkowego zwycięstwa.

Czwarty i jak się później okazało ostatni mecz przyszło nam rozegrać z Polonezem Warszawa. Zwycięstwo w tym spotkaniu dałoby nam tryumf w całym turnieju. Zawodnicy FT od pierwszego gwizdka ruszyli więc ostro do boju. Rywale próbowali spokojnie budować akcje od tyłu, my liczyliśmy na przechwyty i kontry. I taka taktyka mogła przynieść nam powodzenie. Mieliśmy co najmniej 3 doskonałe sytuacje, po których piłka powinna wylądować w siatce Poloneza. Niestety ani Jaś Stańczak, ani „Nowy” nie wykorzystali swoich szans. A jako, że „niewykorzystane sytuacje się mszczą” to w końcu rywale w 8′ minucie wykorzystali swoją pierwszą dogodną okazję. Bramka podcięła nam skrzydła, opadliśmy z sił. Dwie minuty później przegrywaliśmy już 0:3. Przeciwnicy wyprowadzili dwie szybkie kontry, z czego jedną zakończoną, skutecznie egzekwowanym rzutem wolnym. Kroplę nadziei w serca kolegów i kibiców w 10 minucie wlał Kuba Nowosielski, który po podaniu, rozpoczynającego od środka  Jasia Stańczaka ominął jednego przeciwnika, a następnie w swoim stylu odpalił petardę w kierunku bramki Poloneza. Kolejny piękny gol Kuby w tym turnieju. Do zakończenia spotkania zostało jeszcze 5 minut, więc postanowiliśmy odważniej zaatakować, jednak młodzi zawodnicy Poloneza nie zamierzali ustępować nam pola. Stworzyliśmy sobie jeszcze jedną świetną sytuację, gdy sam na sam z golkiperem znalazł się Karol Szwarc. Jednak naszemu napastnikowi zabrakło w tej sytuacji opanowania i doświadczenia. Do końca meczu starliśmy się zmienić rezultat, lecz tym razem się nie udało. Ostatecznie przegraliśmy 1:3.

Mimo, że meczem z Polonezem zakończyliśmy nasz udział w zawodach, to musieliśmy jeszcze poczekać na rozstrzygnięcia w innych spotkaniach, by przekonać się czy ostatecznie zajmiemy drugie, czy też trzecie miejsce. Na nasze szczęście sprawy przybrały korzystny dla nas obrót i mogliśmy się cieszyć z najlepszego w naszej historii drugiego miejsca :)

Czy występ chłopców był lepszy niż ten ze styczniowego Korona Cup i rozgrywanego niedawno Junak Cup? Trochę tak. Małymi kroczkami robimy postępy i widać to z każdym turniejem. Lecz nie zajmowane miejsca, czy wyniki poszczególnych meczów są wyznacznikiem postępu. O rozwoju chłopców w tym momencie świadczy liczba dobrze wykonanych, celnych podań i wypracowanych dzięki temu okazji bramkowych, a właśnie tych, z każdymi zawodami, jest coraz więcej. Do tego na stałym, wysokim poziomie utrzymuje się zaangażowanie naszych zawodników w grę i ich waleczność, dzięki czemu tracimy niewiele goli. Ciężka praca na treningach popłaca. Oby tak dalej chłopcy!

Zawodnikiem turnieju wybrany został Kuba Nowosielski. Trzy piękne bramki i dobra współpraca z Jasiem Stańczakiem. Natomiast Kuba musi poprawić grę w defensywie.

Na wyróżnienie zasłużyli:

Kuba Kowalczyk – czyste konto w dwóch meczach, kilka świetnych interwencji

Jaś Stańczak – mnóstwo strat przeciwników zawdzięczamy walecznej postawie Jasia, do tego Jaś coraz lepiej wykorzystuje w grze kolegów, czego efektem 3 asysty

Julian Turowski – niczym taran przedziera się przez obrońców rywali, ilość przechwytów liczona w dziesiątkach, szkoda tylko, że w ostatnim meczu zapomniał o swoich zadaniach obronnych

Tymon Gabryś – z wszystkich naszych zawodników to Tymon wykonał najwięcej celnych, dobrych podań, do tego bardzo dobra postawa w obronie

Tradycyjnie dziękujemy naszym wspaniałym kibicom, rodzicom i rodzeństwu naszych piłkarzy za mocne wsparcie z trybun

Football Talents reprezentowali:

1)      Marcel Bączyński

2)      Miguel Ciołczyk Garcia

3)      Tymon Gabryś

4)      Kuba Kowalczyk – bramkarz w 2 meczach

5)      Kuba Nowosielski – 3 gole, 1 asysta

6)      Jaś Rode

7)      Jaś Stańczak – 1 gol, 3 asysty

8)      Karol Szwarc

9)      Mateusz Świdnicki – bramkarz w 2 meczach

10)   Julian Turowski – 2 gole, 2 asysty

Poniżej kilka zdjęć przesłanych przez Tatę Miguela (dziękujemy!!!)

20150301_113915 (Kopiowanie)20150301_114629 (Kopiowanie)20150301_114934 (Kopiowanie)20150301_114936 (Kopiowanie)20150301_114941 (Kopiowanie)

Kategorie:Relacje meczowe Tagi:
                                                                                                                                                                                                                                                                                                
Komentarze są zamknięte