Dobry mecz i kolejne 3 punkty
Po bardzo dobrym meczu w wykonaniu zawodników rocznika 2002, FT pokonało Bór Regut 4:1. Ważniejszy od wyniku był jednak prezentowany poziom, który zadowolił nawet najbardziej wymagających kibiców. Gra toczyła się pod nasze dyktando przez cały mecz, nawet wtedy kiedy przegrywaliśmy 0:1.
Dzięki zwycięstwu samotnie przewodzimy w tabeli choć jak wiadomo do końca rozgrywek jeszcze bardzo daleko. Na pewno jednak możemy cieszyć się z udanego początku ligi. W Marcu pozostał nam jeszcze jeden mecz, w niedzielę o 13-tej w Miętnem i choć będzie bardzo ciężko, idealnie byłoby gdybyśmy zakończyli ten miesiąc z kompletem punktów. Do tego niezbędne jest powtórzenie sobotniego stylu gry, zaangażowania i dojrzałości. Nie można pominąć tu faktu doświadczenia, które zbieraliśmy w poprzednim sezonie spędzonym w pierwszej lidze. Wówczas uczyliśmy się na błędach, do utrzymania zabrakło nam niewiele. Po inauguracji ligi widać, że mimo osłabień w składzie jesteśmy lepsi. Lepsi indywidualnie, lepsi jako zespół.
W sobotnie ciepłe popołudnie rywalem był zupełnie obcy nam zespół z Regut. Wynik tej drużyny z poprzedniej kolejki (zwycięstwo 8:0) budził respekt i zmuszał do maksymalnej koncentracji przed meczem. Rozpoczęliśmy bardzo dobrze. Już pierwsza akcja mogła zakończyć się naszym prowadzeniem. Chwilę później kolejny atak i piękna dwójkowa akcja Zborowski – Nowosielski. Wciąż jednak tylko 0:0. Bór się odgryzał, niebezpieczne były stałe fragmenty gry.
Umieliśmy długo utrzymywać się przy piłce, chętnie się do niej pokazywaliśmy. Lekko zmieniona taktyka przyniosła więcej niż zwykle wymienności pozycji w ataku. Po pierwszym kwadransie właściwie wszystko wyglądało jak należy. Wszystko prócz wyniku ponieważ niespodziewanie w 14 minucie straciliśmy bramkę. Błąd przy wyprowadzeniu piłki i natychmiastowa kontra zakończona ładnym technicznym strzałem. Bartek Ostrowski był bez szans.
Najważniejsze było to jak zareagujemy na stratę gola. Najpierw Patryk Nowosielski trafia w poprzeczkę. Chwilę później Janek Lulek w słupek. Kolejna akcja w 23 minucie meczu przyniosła upragnionego gola. Na skrzydle piłkę wymienili między sobą Marek Węgrowski i Patryk Nowosielski, po czym ten drugi dograł ją na 5 metr do wbiegającego Kacpra Cerlicy. Kacper niczym rasowy napastnik nie dał najmniejszych szans bramkarzowi gości. 1:1
Kolejne minuty to rozważne ataki i równowaga między dobrą grą ofensywną i defensywną. Gole niepadły i mimo, że nie wygrywaliśmy na przerwę schodziliśmy zadowoleni.
Po przerwie znów osiągnęliśmy przewagę. Sporo akcji na jeden – dwa kontakty, wygrane pojedynki 1×1 i piękne strzały. Jako pierwszy „odpalił” Kuba Zborowski. W 7 minucie rozgrywający dobre spotkanie Miłosz Lubasiński podał właśnie do Kuby. Kuba zaraz po przyjęciu szukał możliwości strzału. Najpierw z lewej, potem z prawej, aż w końcu znów przełożył piłkę na lewą nogę i strzelił w sam róg bramki. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i zatrzepotała w siatce. 2:1.
Jak zawsze w takich meczach prowadzenie dodało pewności i luzu w grze. W 10 minucie było już 3:1. W pobliżu linii środkowej boiska przy lewym aucie sfaulowany został Patryk Kędziora. Rzut wolny wykonał Patryk Nowosielski. Idealnie dośrodkował w kierunku „długiego” słupka. Piłkę próbowali sięgnąć Marek Węgrowski, Kuba Krysik, Kuba Głuchowski i Kuba Zborowski. Żaden jej nie sięgnął, ale na tyle przeszkodzili bramkarzowi, że nie miał nic do powiedzenia.
Dwie bramki niestety nieco nas rozprężyły i zwolniliśmy grę. Na więcej pozwoliliśmy rywalom, odbiór piłki nie był już tak agresywny. Taki stan rzeczy trwał tylko kilka minut, po których przypomnieliśmy sobie, że do końca meczu jeszcze długa droga. Ponownie podkręciliśmy tempo i dążyliśmy do zdobycia kolejnych bramek. Strzeliliśmy jedną w 23 minucie. W środku pola piłkę odebrał Kuba Zborowski, podał do Patryka Nowosielskiego, który przy odrobinie szczęścia przedarł się na w pole karne i ze spokojem skierował piłkę w sam róg bramki. 4:1.
Więcej goli nie padło. Zwycięstwo w pełni zasłużone, osiągnięte w dobrym stylu. Chcielibyśmy by było tak co tydzień
Najlepszego zawodnika nie wybieramy. Wyróżnić należy kilku chłopców: Szymon Dobiegała, Kuba Zborowski, Patryk Nowosielski, Miłosz Lubasiński, Kacper Cerlica i Franek Zagórski.
FT reprezentowali:
- Bartek Ostrowski
- Kamil Wiktorowicz
- Franek Zagórski
- Marek Węgrowski
- Kuba Głuchowski
- Szymon Dobiegała
- Kuba Zborowski 1 gol i 1 asysta
- Kuba Krysik
- Miłosz Lubasiński 1 asysta
- Janek Lulek
- Mikołaj Ząbecki
- Kacper Cerlica 1 gol
- Patryk Kędziora 1 asysta
- Patryk Nowosielski 2 gole i 1 asysta


Wielkie gratulacje dla całej drużyny i sztabu szkoleniowego FT : )
To było nie tylko dobre, ale i bardzo mądre spotkanie z drużyną, która do tej pory jak burza pokonywała kolejnych przeciwników i klasy rozgrywkowe wygrywając bardzo wysoko wszystkie swoje mecze. Znaleziony w internecie bilans naszego przeciwnika był wręcz niewiarygodny i budził duży respekt (6 zwycięstw z rzędu, 44-0 w bramkach!!!). Jednak u naszych zawodników przed meczem zamiast niepewności była koncentracja i duży optymizm wynikający z wiary we własne umiejętności. I to było widać na boisku.
Mecz szczegółowo opisał Trener, ale niefachowe (i stronnicze oczywiście) oko kibica zwróciło uwagę jeszcze na dwie rzeczy:
Po pierwsze po straconej bramce nie pojawiał się żadna nerwowość ani spadek jakości gry. To bardzo ważny pozytyw świadczący, że drużyna jest coraz dojrzalsza i skutecznie eliminuje te elementy z którymi bywały problemy…
Po drugie warto podkreślić rewelacyjną grę obu naszych bocznych obrońców. W dotychczasowych rozgrywkach główną siłą przeciwnika była szybka i ofensywna gra skrzydłami, która przekładała się na bardzo dużą ilość (>7/mecz) strzelanych bramek. Kuba i Marek zagrali jak profesorowie praktycznie eliminując siłę ataku bardzo bramkostrzelnej drużyny. Brawo chłopaki – jak to mówią nieco na zachód -Weltklasse : )
PS: Znowu gramy w bardzo silnej i wyrównanej grupie. Prawdopodobnie aż 4 a może nawet 5 zespołów będzie do końca walczyło o końcowy sukces. Dlatego (co pokazał ubiegły sezon) kluczowe będą te z pozoru łatwiejsze mecze. Taki za tydzień… Drużynie życzymy więc pełnej koncentracji i mobilizacji co najmniej takiej jak gdyby czekała nas wyprawa na Łazienkowską…