Pechowe 4:4
Po raz drugi w tym sezonie zawodnicy r. 2005/06 zremisowali 4:4, tracąc wyrównującego gola w doliczonym czasie gry. Trudno więc dziwić się łzom i rozczarowaniu naszych młodych piłkarzy, tym bardziej, że w zacięty mecz, rozgrywany w 30-stopniowym upale włożyli mnóstwo sił. Na pocieszenie dodamy, że zremisowaliśmy, będąc zespołem lepszym od Drukarza i grając ciekawszą piłkę, co potwierdził sędzia spotkania.
Sobotni pojedynek na naszym boisku przy Sarabandy rozpoczęliśmy w eksperymentalnym zestawieniu. Nieobecność kilku ważnych zawodników spowodowała, że szansę gry od pierwszych minut po raz pierwszy w tym sezonie otrzymali Jaś Sveen i Wiktor Nowak. Z pewnością dwójka ta wykorzystała swoją szansę i może być zadowolona ze swojego występu.
Po nerwowym początku spotkania to nam udało się jako pierwszym opanować emocje i przejąć inicjatywę. Już w 5 minucie objęliśmy prowadzenie. Wynik spotkania otworzył Jaś Stańczak, który znajdując się w polu karnym, tyłem do bramki, obrócił się z „rywalem na plecach” i przymierzył w długi róg. Piłkę w tej sytuacji dostarczył Jasiowi Kuba Nowosielski. Strzelec pierwszej bramki był naszym najjaśniejszym punktem w całej pierwszej połowie i to on stwarzał największe zagrożenie pod bramką rywali. W 23 minucie to Jaś, znajdujący się w sytuacji sam na sam, trafił w słupek, a przytomnie piłkę do pustej bramki skierował Karol Szwarc i było 2:0 dla Football Talents. Po kolejnych 5 minutach prowadziliśmy trzema bramkami. Tym razem po rzucie rożnym strzału z powietrza próbował Julian Turowski, ale golkiper gości nie dał się zaskoczyć i odbił futbolówkę. Ta trafiła pod nogi Kuby Nowosielskiego, który miał wystarczająco dużo czasu, by przyjąć, popatrzeć i uderzyć nie do obrony. Mocny strzał Kuby zatrzymała dopiero siatka. Niestety nie udało nam się zachować czystego konta do zmiany stron. W ostatniej minucie drugiej kwarty zostawiliśmy za dużo czasu i miejsca jednemu z przeciwników, a ten potrafił to wykorzystać. Wynik 3:1 po dwóch kwartach odzwierciedlał w pełni wydarzenia na boisku. Mieliśmy przewagę, tworzyliśmy ładne akcje, szukaliśmy gry na jeden, dwa kontakty. Przeciwnik bazując na sile i waleczności skupiał się głównie na przerywaniu naszej gry, a do okazji bramkowych dochodził po naszych błędach. Długo utrzymujące się 0 po naszej stronie rezultatu zawdzięczamy dobrej grze wszystkich obrońców, pewnej postawie naszego bramkarza Kuby Kowalczyka oraz jednej niesamowitej interwencji Juliana Turowskiego, który podobnie jak przed tygodniem, wślizgiem uratował nas przed utratą gola.
Po zmianie stron do ataku ruszyli przeciwnicy, ale w całej trzeciej kwarcie nie byli w stanie pokonać Kuby Kowalczyka. Duża w tym zasług Juliana i Wiktora Rzepkowskiego, którzy rozbijali większość ataków Drukarza. Czujny w bramce był też Kowal, który kilka razy interweniował na przedpolu. Za to w naszej grze ofensywnej w tej części brakowało pomysłu i ruchu. Grając statycznie ułatwialiśmy zadanie defensorom gości. Jedyne zagrożenie pod bramką przyjezdnych stwarzaliśmy po dynamicznych wejściach Juliana i stałych fragmentach gry.
Ponieważ w trzeciej kwarcie gole nie padły, do ostatniej części meczu przystąpiliśmy z dwubramkową zaliczką. Szybko jednak przez nieporozumienia w obronie daliśmy je sobie odebrać. Zwłaszcza trzeciej bramki można było uniknąć, ale pechowa interwencja jednego z naszych defensorów spowodowała, że piłka zamiast przelecieć obok bramki, trafiła do niej. Za to my nie potrafiliśmy wykorzystać swoich okazji. Najpierw idealnego podania w tempo od Wiktora Rzepkowskiego nie wykorzystał Karol Szwarc, a następnie Krzyś Jemielniak próbując sytuacyjnego uderzenia do pustej bramki trafił jedynie w słupek. I tak w 52 minucie wróciliśmy do punktu wyjścia. Przeciwnikom zależało na końcowym tryumfie więc nie przebierali w środkach, grając coraz ostrzej, wykorzystując swoją przewagę fizyczną. Naszych młodszych i często drobniejszych zawodników taka siłowa gra musiała w pewnym momencie zmęczyć. I choć to przeciwnik był „w gazie”, choć upał i zmęczenie odbierało siły, to reprezentanci FT nie tracili woli zwycięstwa. W 58 minucie to najbardziej waleczny z nich Julian Turowski ponownie dał nam prowadzenie. Najpierw w solowym rajdzie minął kilku zawodników, a następnie gdy piłka w zamieszaniu utknęła w polu karnym rywali, dopadł do niej jako pierwszy i silnym strzałem umieścił ją w bramce. Wydawało się, że damy radę utrzymać do końca ten korzystny dla nas rezultat. I daliśmy radę utrzymać go do 61 minuty, ale sędzia postanowił przedłużyć mecz aż o 3 minuty. W drugiej minucie doliczonego czasu gry, po nieszczęśliwej interwencji naszego golkipera przy rzucie rożnym i braku zdecydowania obrońców piłka wylądowała w naszej bramce. Próbowaliśmy jeszcze odpowiedzieć, ale strzał głową Karola Szwarca po dośrodkowaniu Kuby Nowosielskiego wybronił bramkarz Drukarza.
Podsumowując całe spotkanie jest to wynik, z którego trudno się cieszyć, ale chłopcy dali z siebie wszystko, zagrali z pełnym zaangażowaniem, próbowali realizować przedmeczowe założenia i jakością gry przewyższali rywali. A to już jest wystarczający powód do satysfakcji i słów pochwały.
Najlepszym zawodnikiem wybrany został Julian Turowski. Po raz kolejny Julian swoją postawą udowadnia, że jest „materiałem” na prawdziwego sportowca. W najtrudniejszych momentach brał ciężar gry na siebie. Gdyby tylko częściej dostrzegał w swojej grze kolegów z drużyny…
Na wyróżnienie zasłużyli Jaś Stańczak, za bardzo dobrą grę w pierwszej połowie oraz Kuba Kowalczyk, za czujną pracę na przedpolu, poprawę komunikacji z obrońcami i kilka spektakularnych obron w drugiej połowie.
Dziękujemy naszym kibicom za wsparcie w trakcie meczu i po nim
Football Talents reprezentowali:
1) Miguel Ciołczyk Garcia
2) Tymon Gabryś
3) Krzyś Jemielniak
4) Kuba Kowalczyk – bramkarz w całym meczu
5) Wiktor Nowak
6) Kuba Nowosielski – 1 gol, 1 asysta
7) Wiktor Rzepkowski
8) Jaś Sveen
9) Karol Szwarc – 1 gol
10) Jaś Stańczak – 1 gol, 1 asysta
11) Julian Turowski – 1 gol, 1 asysta

Najnowsze komentarze