Gdyby nie było tej trzeciej kwarty (SEMP – FT r. 2005/6)
W sobotę przeciw SEMP-owi zagraliśmy 3 świetne kwarty i jedną fatalną. Za dekoncentrację i chwilową niemoc w trzeciej kwarcie zapłaciliśmy wysoką cenę. Po meczu towarzyszyły nam mieszane uczucia: z jednej strony satysfakcja, wynikająca z dobrej gry, a z drugiej rozgoryczenie po porażce.
Gdyby można było wyciąć z sobotniego spotkania trzeci kwadrans, zwyciężylibyśmy 5:2. Nie jest to jednak możliwe. W tych fatalnych dla nas 15 minutach straciliśmy 5 goli i sami odebraliśmy sobie szansę na zwycięstwo. Szkoda, bo uciekła nam okazja na pokonanie renomowanego rywala na jego terenie. Mamy więc prawo być źli na siebie, aczkolwiek nie zapominajmy, że pół roku temu, przy Koncertowej przegraliśmy 10 golami.
Spotkanie jak, jeszcze żadne w tym sezonie, rozpoczęło się o zaplanowanej godzinie, czyli punkt 10:00. W asyście pięknej pogody od pierwszych minut obie drużyny ochoczo zabrały się do gry. Na początku zarysowała się lekka przewaga gospodarzy, ale dość szybko udało nam się ją zniwelować i przeprowadzić pierwsze groźne akcje. W 8 minucie po pomysłowo rozegranym rzucie rożnym wyszliśmy na prowadzenie. Kuba Nowosielski precyzyjnie dograł do nabiegającego Julka Turowskiego, a ten idealnie przystawił stopę i było 1:0. Swoje „3 grosze” dorzucił do całej akcji Jaś Stańczak, ściągający uwagę obrońców. Z takim wynikiem schodziliśmy na pierwszą przerwę, choć mieliśmy szanse na jego podwyższenie. Czyste konto i przewagę między 5, a 15 minutą zawdzięczaliśmy zaangażowaniu całego zespołu w fazę defensywną gry. Nie dawaliśmy się rozciągać i dzięki temu zaliczaliśmy wiele przechwytów, z których wynikały ofensywne akcje.
Dobrą grę kontynuowaliśmy w drugim kwadransie. Szybko też przyszły kolejne okazje do podwyższenia wyniku. W jednej z nich Kuba Piesiewicz w pojedynku sam na sam z golkiperem pokusił się o lob, który nie trafił do celu. „Co się odwlecze, to nie uciecze”, więc już chwilę później cieszyliśmy się z drugiej bramki dla FT. W sytuacji kiedy sędzia po faulu na jednym z naszych zawodników zdecydował się na „przywilej korzyści” przytomnie zachował się Maks Jesionek i płaskim strzałem z ostrego konta umieścił piłkę w siatce gospodarzy. Była 21 minuta i mecz układał się po naszej myśli. Niestety 2 minuty później przy aucie rywali popełniliśmy błąd w kryciu i niepilnowany przez nikogo zawodnik pokonał Mateusza Świdnickiego. Szkoda, bo do tego momentu obrońcy w zestawieniu Tymek Skolimowski, Jaś Rode, Julian Turowski spisywali się rewelacyjnie. Mimo utraty gola nie straciliśmy pewności w grze, a końcówka drugiej części nie zapowiadała tego, co miało wydarzyć się w kolejnej odsłonie meczu.
Gdyby zastosować analogię z seniorskiej piłki, można by powiedzieć, że Football Talents nie wyszli z szatni na trzecią kwartę. Przez 15 minut staliśmy i przyglądaliśmy się jak w piłkę grają przeciwnicy. Popełnialiśmy też błędy, które na tym etapie nie powinny nam się już przydarzać, jak chodzenie „na raz”, zagrywanie w swojej strefie obronnej piłki w poprzek boiska, pozwalanie przeciwnikowi na strzał z dystansu, czy wreszcie fatalne wznowienia gry od środka. Pretensji nie można było mieć tylko do Mateusza Świdnickiego, który robił co mógł, by straty nie były większe. Z 2:1 zrobiło się 2:6.
W ostatnim kwadransie mieliśmy za zadanie udowodnić samym sobie, że potrafimy grać w piłkę i, że poprzednie 15 minut tego nie zmieniło. I udowodniliśmy. Nie chodzi tu już nawet o to, że szybko zaczęliśmy odrabiać straty. Kilkoma akcjami pokazaliśmy, że wspinamy się na wyższy poziom, a 2 prostopadłe podania Juliana Turowskiego do uciekającego „Nowego” to już ekstraklasa. W 47 minucie wspomniany „Nowy” rozpoczął powrót FT do meczu. Mocne uderzenie i bramkarz gospodarzy musiał sięgać po piłkę do siatki. Po trafieniu Kuba próbował ponownie wpisać się na listę strzelców, ale dwa razy bramkarz SEMP-a ofiarnie bronił jego strzały z dystansu, a raz piłka po odbiciu się od poprzeczki i słupka wypadła na stronę boiska. Gospodarze w 50 minucie zaliczyli swoje siódme trafienie, odbierając nam już definitywnie wiarę w końcowy sukces, ale nie chęć do gry. W 56 minucie po naszym pressingu na połowie rywali, Julian przejął piłkę i rozpoczął rajd, którego finałem było czwarte trafienie dla FT. Dwie minuty później autor poprzedniej bramki, popisał się opisanym wyżej podaniem do Kuby Nowosielskiego, ten przyjął idealnie i oddając strzał, został wycięty prze golkipera SEMP-a, który odbił również futbolówkę. Szczęśliwie dla nas piłka trafiła pod nogi nadbiegającego Kuby Piesiewicza. Ten zachował zimną krew i z pierwszej piłki uderzył nad podnoszącym się z ziemi bramkarzem. Tak „Piesio” zaliczył swojego debiutanckiego gola. Brawo!. Na więcej zabrakło nam czasu. Przegraliśmy 5:7.
Wniosek z tego meczu płynie banalnie prosty. Jeżeli zagramy cały mecz, tak jak 45 minut z SEMP-em jesteśmy w stanie powalczyć o zwycięstwo z każdym w grupie. Mamy nadzieje, że tak właśnie będzie w rewanżu za kilka tygodni.
Tym razem nie wybieramy zawodnika meczu, bo mecz trwa 60 minut, a nie 45.
Wyróżnienia dla:
- Juliana Turowskiego – za 2 gole, rajdy w jego stylu i kilka świetnych podań (czasem warto rajd zakończyć kapitalnym podaniem, zanim straci się piłkę); musi poprawić krycie i raz na zawsze zapamiętać, że w żadnym wypadku nie gramy piłki w poprzek pola karnego
- Mateusza Świdnickiego – pewny punkt drużyny, kilka bardzo dobrych interwencji na linii bramkowej, dobrze wznawiał grę i dobrze współpracował obrońcami; musi pracować nad wyskokiem i grą na przedpolu
- Kuby Nowosielskiego – za gol, 2 asysty, próbę wzięcia na siebie ciężaru gry w ostatniej części i strzały, które przynosiły nam wiele dobrego; do poprawy gra bez piłki (uwalnianie się od krycia) i zaangażowanie w odbiór piłki
Dziękujemy kibicom za głośny doping i „względną wyrozumiałość” dla pracy arbitra, którego decyzje były z naszego punktu widzenia dość kontrowersyjne.
Football Talents reprezentowali:
1) Franek Grabowski
2) Krzyś Jemielniak
3) Maks Jesionek – 1 gol
4) Kuba Nowosielski – 1 gol, 2 asysty
5) Witek Pełka
6) Kuba Piesiewicz – 1 gol
7) Jaś Rode
8) Tymek Skolimowski
9) Jaś Stańczak
10) Mateusz Świdnicki – bramkarz w całym meczu
11) Julian Turowski – 2 gole

Najnowsze komentarze