Zwycięstwo z SEMP-em na finał sezonu
Kapitalnie pożegnali się zawodnicy r. 2005/6 z rywalizacją w siedmioosobowych drużynach. Na finał dwuletnich zmagań pokonaliśmy naszego odwiecznego rywala, SEMP-a II Ursynów 6:5, po meczu pełnym dramaturgii i emocji, jakich nawet na Euro 2016 nie sposób doświadczyć.
W majowym spotkaniu z SEMP-em graliśmy przez 45 minut, bo o trzecim kwadransie(o którym pamiętali nasi kibice) my chcieliśmy zapomnieć. W niedzielnym rewanżu, mimo towarzyszącego nam na boisku upału, zagraliśmy już pełne 60 minut, a zwycięstwo wyszarpaliśmy w doliczonej, 61 minucie. Bohaterem spotkania został debiutujący w barwach Football Talents, Mateusz Paradowski, który zaliczył 4 trafienia i asystę. To się nazywa udany debiut!
Pierwsza kwarta meczu przypominała czwartkowe starcie Polski i Niemiec. SEMP, niczym nasi zachodni sąsiedzi, rozgrywał piłkę, ale długo nie potrafił stworzyć sobie klarownej sytuacji. My kontratakowaliśmy groźnie i jako pierwsi mogliśmy wyjść na prowadzenie w 8 minucie. Niestety, lob Jasia Stańczaka nad wychodzącym z bramki golkiperem gości okazał się minimalnie za krótki i rywal końcami palców zbił piłkę na rzut rożny. Przeciwnicy 4 minuty później popisali się skutecznością. Przy dość biernej postawie naszych defensorów, przebili się naszą prawą flanką i z bliskiej odległości pokonali Kubę Kowalczyka. Była to jedyna bramkowa okazja SEMP-a w tym kwadransie, ale trzeba przyznać, że rywal zasłużenie wyszedł na prowadzenie. W 14 minucie bliski wyrównania był Maks Jesionek, ale jego strzał z dystansu wylądował na poprzeczce. Minutę później arbiter odgwizdał koniec pierwszej części.
Na drugą kwartę wybiegliśmy w kompletnie przemeblowanym zestawieniu i od początku „coś zaskoczyło”. Przede wszystkim dużo ożywienia w nasze ofensywne poczynania wprowadził nasz debiutant – Mateusz Paradowski. Dobrze wyglądała jego współpraca z Kubą Piesiewiczem. Wymieniona dwójka, wsparta przez Miguela Ciołczyka Garcię nękała obronę rywali i utrudniała każde wprowadzenie piłki do gry. W końcu w okolicach 22 minuty to nękanie przyniosło wymierny efekt. Najpierw o bezpańską piłkę na połowie rywali powalczył Kuba Piesiewicz, który zmusił przeciwnika do zagrania „świecy”. Następnie do akcji włączył się Mateusz, który opanował górną piłkę, wygrał rywalizację z innym obrońcą, po czym wpadł w pole karne i mocnym strzałem lewą nogą, z ostrego kąta doprowadził do wyrównania. Był to pierwszy gol Mateusza dla FT. Brawo! SEMP większość swoich akcji w tej kwarcie prowadził naszą prawą stroną, ale rywale niewiele mogli wskórać, bo Andrzej Olszewski z Frankiem Grabowskim umiejętnie kasowali ich poczynania. Strzegący naszej bramki Mateusz Świdnicki nie miał za wielu okazji do interwencji, ale kilka razy musiał wykazać się czujnością. Po 30 minutach meczu było 1:1.
Nadeszła trzecia część meczu, ale w przerwie przed nią nikt nawet słowem nie wspomniał o tym, co działo się ponad miesiąc wcześniej. Byliśmy skoncentrowani na tym co przed nami, po prostu na kolejnym kwadransie i na tym co mamy poprawić w naszej grze. Poza tym czego się tu bać, kiedy trójka naszych czołowych obrońców w zestawieniu Łucjanek-Rode-Skolimowski rygluje dostęp do naszej bramki? Demony przeszłości powróciły na chwilę w 35 minucie, kiedy w zamieszaniu po rzucie rożnym pod naszą bramką, jeden z zawodników SEMP-a, w sobie tylko znany sposób, przelobował Kowala i próbujących interweniować obrońców, zdobywając drugiego gola dla gości. Bogatsi o doświadczenia z ostatnich spotkań, zareagowaliśmy spokojnie. Wiedzieliśmy, że mamy jeszcze mnóstwo czasu na odpowiedź. I udzieliliśmy jej kilka minut później, za sprawą duetu Piesiewicz-Paradowski. Najpierw to „Piesio” idealnie strącił głową piłkę zagraną przez jednego z naszych obrońców i wypuścił w bój Mateusza. Ten przejął futbolówkę, spojrzał jak ustawiony jest golkiper i lobem skierowanym w długi róg bramki dał nam powtórnie remis. Chwilę później chłopcy zamienili się rolami. Mateusz wypatrzył dobrze wychodzącego na wolną pozycję Kubę, a ten precyzyjnym strzałem skierował piłkę do bramki i zrobiło się 3:2 dla FT. Była 44 minuta meczu, a my pierwszy raz w tym meczu wyszliśmy na prowadzenie, którego do końca trzeciej kwarty nie oddaliśmy.
Gdy chłopcy wybiegali na decydującą kwartę temperatura powietrza przekraczała 30 stopni Celsjusza, ale była stabilna. Natomiast temperatura wydarzeń na boisku podnosiła się z każdą minutą. Zaczęło się fantastycznie dla nas, bo w 49 minucie Miguel idealnym podaniem obsłużył rozpędzonego Mateusza Paradowskiego, a ten zabrał się z piłką i następnie mocnym strzałem, z prawej nogi, w krótki róg, pokonał po raz trzeci tego dnia bramkarza przyjezdnych. Rywale nie zamierzali rezygnować z walki o zwycięstwo w tym starciu dwóch najlepszych drużyn naszej ligi, w bieżącym sezonie. Zmniejszyli nasze prowadzenie 2 minuty później, a w 55 minucie doprowadzili do wyrównania. Przynajmniej jednej z tych bramek przy właściwej koncentracji można było uniknąć, ale jak widać słońce prażyło tego dnia tak mocno, że w końcówce spotkania trudno już było o zachowanie zimnej głowy pod swoją bramką ;). Z resztą przy golu na 4:4 bardzo niewiele zabrakło interweniującemu Kubie Nowosielskiemu do wybicia piłki z linii bramkowej. Pech chciał, że po odbiciu się od poprzeczki, piłka koniec końców wylądowała w naszej bramce. Ale los oddał nam, to co zabrał już minutę później. Na środku boiska z piłką przy nodze znalazł się Kuba Nowosielski. Podał do uciekającego prawym skrzydłem Maksa Jesionka, który po chwili prowadzenia, zdecydował się na strzał z kilkunastu metrów. Uderzenie Maksa miało na tyle mocy, że przełamało dłonie bramkarza SEMP-a i wylądowało w bramce. Do końca pozostawały cztery minuty, ale w tym „szalonym” meczu mogło stać się jeszcze wszystko. Próbowaliśmy uspokoić grę, ale średnio nam to wychodziło. Brakowało już sił. Na 60 sekund przed upływem regulaminowego czasu gry, SEMP doprowadził do wyrównania. Chwilę później sędzia poinformował, że doliczy jedną minutę. I gdy trwał doliczony czas gry Kuba Nowosielski ładnie opanował piłkę w środkowej strefie boiska, spojrzał gdzie jest uciekający Mateusz Paradowski i posłał piłkę w jego kierunku. Mateusz dobiegł do podania od Kuby tuż przed polem karnym, będąc na lewo od bramki. Czuł na plecach oddech goniących go obrońców i nie zdecydował się od razu na strzał, ale złamał akcję do środka czym oszukał tego, który był najbliżej. Następnie spojrzał jak ustawiony jest bramkarz i precyzyjnym strzałem w długi róg bramki zdobył swojego czwartego gola w tym meczu, a szóstego dla drużyny. Szał radości jaki nastąpił po tym jak piłka wpadła do bramki jest nie do opisania. Strzelec gola wykonał „sprint radości”, po czym utonął w objęciach wszystkich kolegów. I niewiele brakowało, żebyśmy w tym szale zapomnieli, że mecz się jeszcze nie skończył. Goście szybko wznowili grę, ale do wyrównania nie zdążyli już doprowadzić. Ostatecznie zwyciężyliśmy 6:5.
Czy można było sobie wyobrazić lepsze pożegnanie z „siódemkami”? Nie sądzę. Czy można sobie wyobrazić lepszy debiut niż ten Mateusza Paradowskiego w niedzielnym spotkaniu? Nie sądzę. Czy można sobie wyobrazić, że drużyna która na jesień walczy do końca o utrzymanie, a na wiosnę po pierwszych dwóch kolejkach zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, z takim przytupem wejdzie do wyższej klasy rozgrywkowej? Nie wiem jak Państwo, ale ja nie mam takiej wyobraźni.
I jeszcze jedno: czy ktoś wątpi, że ta drużyna, Ci chłopcy mają charakter do gry w piłkę? Nie sądzę!
Zawodnicy Football Talents 2005/6 Wasz trener kłania się Wam nisko.
Tylko nie chodzić mi z głową w chmurach, bo trzeba mnóstwo rzeczy poprawić, żeby jesienią móc rywalizować o punkty w trzeciej lidze, w grze po 9. Pracujemy nad tym już od poniedziałku. We wtorek kibicujemy biało-czerwonym (trening odwołany), a w czwartek zamykamy sezon 2015/16.
Zawodnikiem meczu został Mateusz Paradowski. Debiut – marzenie. Idealnie wkomponował się w drużynę i błyskawicznie zdobył zaufanie kolegów.
Wyróżnienia dla:
- Kuby Piesiewicza
- Maksa Jesionka
- Tymka Skolimowskiego
Dziękujemy kibicom za głośny doping. Podobnie jak nasi zawodnicy – jesteście z meczu na mecz coraz lepsi – niech się boją kibice r. 2007
Football Talents reprezentowali:
1) Miguel Ciołczyk Garcia – 1 asysta
2) Franek Grabowski
3) Maks Jesionek – 1 gol
4) Kuba Kowalczyk - bramkarz w dwóch kwartach
5) Adam Łucjanek
6) Kuba Nowosielski – 2 asysty
7) Andrzej Olszewski
8) Mateusz Paradowski – 4 gole, 1 asysta
9) Kuba Piesiewicz – 1 gol, 1 asysta
10) Jaś Rode
11) Tymek Skolimowski
12) Jaś Stańczak
13) Mateusz Świdnicki – bramkarz w dwóch kwartach

Najnowsze komentarze