Radosny futbol w wykonaniu FT na OSiR Włochy Cup
Turniej OSiR Włochy Cup był dla r. 2005/6 pod dwoma względami rekordowy. Nigdy wcześniej na halowym turnieju nie strzeliliśmy aż 13 goli, nigdy też do tej pory nie straciliśmy ich aż 23. W zawodach wieńczących 2016r. zaprezentowaliśmy więc radosny futbol. Szkoda tylko, że my cieszyliśmy się zdecydowanie rzadziej niż nasi przeciwnicy.
Sobotni turniej organizowany przez OSiR Włochy i UKS Okęcie był świetną okazją do zbierania boiskowych doświadczeń. Dzięki podziałowi na dwie 7-zespołowe grupy, mogliśmy być pewni rozegrania sześciu 12-minutowych spotkań z różnymi rywalami. Różny był też sportowy poziom przeciwników, ale zdecydowana większość z nich, poza warszawską Polonią, była w naszym zasięgu. Stąd też 5 punktów, które zgromadziliśmy i piąte miejsce w grupie należy potraktować jako rozczarowanie. Bilans bramkowy (13:23) również nie powala, ale jest nieco skrzywiony przez mecz z faworytem rozgrywek, w którym zagraliśmy otwartą grę, narażając się na liczne kontry. Nie bez znaczenia, dla dużej ilości goli, był też fakt, że zagraliśmy na boiskowe bramki (2m x 5m) i wszyscy bramkarze mieli bardzo utrudnione zadanie.
UKS Orlik Mokotów – Football Talents 2:2
Udział w zawodach rozpoczęliśmy od starcia z mokotowskim Orlikiem. Obie drużyny na początku meczu zapoznawały się z halą i ostrożnie rozgrywały piłkę, nie chcąc pozwolić sobie na jej stratę. W trzeciej minucie przeciwnicy chcieli się przeprawić z piłką na naszą połowę, ale czujnością popisał się Mateusz Paradowski, który przeciął podanie rywali, po czym pognał w kierunku bramki i mocnym strzałem w długi róg, pokonał golkipera Orlika. Strzelony gol dodał nam pewności w grze i kilka razy zakotłowało się pod bramką Orlika. Szkoda, że bez bramkowego efektu. Orlik odpowiedział na nasze ataki w szóstej minucie, doprowadzając do wyrównania. Po upływie kolejnych trzech minut, przez błąd w naszym ustawieniu, przy rzucie rożnym rywali, już przegrywaliśmy. Do końca meczu pozostawało niewiele czasu, ale nie panikowaliśmy i po składnej akcji doprowadziliśmy do wyrównania. Lewą stroną z piłka przedarł się Jaś Rode, a następnie podał do znajdującego się w polu karnym Jasia Stańczaka. „Stan” przyłożył z prawej nogi i piłka wylądowała w siatce. W końcówce obie strony starały się jeszcze zaliczyć zwycięskie trafienie, ale żadnej się to nie udało. Nam strasznie szkoda było tego remisu, bo w naszym odczuciu to my byliśmy bliżej wygranej. Jak okazało się w dalszej części rozgrywek, Orlik zdołał awansować do półfinału, nie przegrywając żadnego meczu w grupie. Stawia to nasz wynik w nieco jasniejszym świetle.
Świt Warszawa – Football Talents 2:2
Po Orliku przyszedł czas na warszawski Świt. Zaczęliśmy od zdecydowanych ataków i już w drugiej minucie, po rzucie rożnym wyszliśmy na prowadzenie. Mocne, płaskie dośrodkowanie Mateusza Paradowskiego do bramki wepchnął zawodnik rywali. W kolejnej minucie było już 2:0, po solowej akcji Juliana Turowskiego, wykończonej z najbliższej odległości przez Alana Bartosza. Nie minęła minuta i byliśmy bliscy trzeciego trafienia, ale piłka po uderzeniu Mateusza Paradowskiego odbiła się od słupka, przeleciała wzdłuż linii bramkowej i ostatecznie wybił ją jeden z obrońców Świtu. Łatwo uzyskane prowadzenie spowodowało, że zaczęliśmy sobie pozwalać na nonszalancję w grze. Niektórym z naszych zawodników włączył się tryb „ja też chcę strzelić” i skończyła się gra zespołowa. Świt skarcił nas za to w 6 i 8 minucie, doprowadzając do wyrównania. W ostatnich minutach mieliśmy mnóstwo sytuacji, żeby skończyć mecz zwycięstwem, ale nie udało nam się osiągnąć celu. Za każdym razem strzał blokowany był przez przeciwnika lub broniony przez bramkarza Świtu. Najlepszą okazję mieliśmy w 11 minucie, kiedy to egzekwowaliśmy rzut wolny, tuż sprzed pola karnego. Wszyscy gracze rywali, poza golkiperem, stanęli w murze, co sprawiło, że mieliśmy dwóch niepilnowanych zawodników ustawionych w polu karnym. Niestety, wykonujący rzut wolny Kuba Nowosielski zdecydował się na strzał, który odbił bramkarz Świtu. Z pewnością można powiedzieć, że w tym meczu nie zdobyliśmy jednego punktu, ale straciliśmy dwa.
MKS Piaseczno – Football Talents 4:2
Pogubione w pierwszych starciach punkty spowodowały, że w starciu z MKS-em musieliśmy zgarnąć pełną pulę, żeby liczyć się jeszcze realnie w rywalizacji o wyjście z grupy. Ta myśl sparaliżowała nasze poczynania w pierwszych minutach. Szybko straciliśmy pierwszego gola, a drugiego niemal wbiliśmy sobie sami chwilę później, w kuriozalnych okolicznościach. Dwubramkowe prowadzenie zmniejszyliśmy w 6 minucie, kiedy to Kai Jaworski wbiegł w pole karne i płaskie podanie z autu Mateusza Paradowskiego, pewnym uderzeniem prawą nogą zamienił na gola. Było to debiutanckie trafienie Kaia w barwach Football Talents. Brawo! Inicjatywa była teraz po naszej stronie i wydawać się mogło, że powalczymy o wyrównanie, ale szybko na ziemię sprowadzili nas zawodnicy MKS-u. Z pozoru niegroźny strzał z dystansu wylądował w bramce, strzeżonej przez Kubę Kowalczyka i zrobiło się 1:3. W 11 minucie ponownie zbliżyliśmy się na dystans jednej bramki, dzięki ładnej akcji Jasia Stańczaka, który wypracował strzelecką pozycję Maksowi Jesionkowi. Maks wykorzystał swoją szansę i dał nam tym samym drugiego gola. W ostatniej minucie rzuciliśmy się do ataku, licząc na wyrównanie, ale zamiast tego nadzialiśmy się na kontrę Piaseczna i straciliśmy czwartego gola.
Polonia Warszawa – Football Talents 10:2
Był to dla obu ekip czwarty mecz. Nasz rywal przed tym pojedynkiem strzelił 19 goli i nie stracił ani jednej bramki, więc za cel postawiliśmy sobie pokonanie bramkarza „czarnych koszul”. Zawodnicy otrzymali przed tym spotkaniem także indywidualne zadania, ale zapomnieli o ich realizacji już z pierwszym gwizdkiem. Polonia bardzo szybko wyszła na prowadzenie i w pełni kontrolowała przebieg tego spotkania, karcąc nas celnym trafieniem za każdy błąd. Prym wiódł zawodnik z numerem 9, który warunkami fizycznymi dorównywał chłopcom, urodzonym w 2003 roku. My ukąsiliśmy rywali dwukrotnie. Za pierwszym razem, w 10 minucie, zrobił to Alan Bartosz, dobijając mocne uderzenie Mateusza Paradowskiego z lewego skrzydła. Drugim autorem trafienia był wspomniany „Parada”, który w 11 minucie skutecznie wykończył ładną dwójkową akcję z Kubą Nowosielskim, przeprowadzoną na lewej stronie.
UKS Okęcie – Football Talents 4:0
Mecz z gospodarzami jest meczem absolutnie do zapomnienia. Mimo długiej przerwy przed tym spotkaniem chyba nie udało nam się „przewietrzyć” głów po poprzednim starciu. Był to nasz najgorszy występ w całym turnieju, bo rywal z całą pewnością nie był od nas lepszy. Dość powiedzieć, że poza zwycięstwem nad nami zanotował w grupie tylko trzy remisy.
Józefovia Józefów – Football Talents 1:5
Ostatnie nasze spotkanie w zawodach było jednocześnie tym, które wyszło nam najlepiej. Po reprymendzie w szatni, w końcu chłopcy zagrali to, na co naprawdę ich stać. Szybkie rozgrywanie piłki, wykorzystywanie przestrzeni w grze, wymiany dokładnych podań. Było to 12 minut gry, które chcielibyśmy przeciągnąć w nieskończoność. Graliśmy tak, jakby przeciwników na boisku nie było. W trzeciej minucie na prowadzenie wyprowadził nas Jaś Stańczak. „Stan” mocnym uderzeniem prostym podbiciem prawej nogi nie dał szans bramkarzowi Józefovii, który w poprzednich meczach był bohaterem swojej drużyny. W następnej minucie do bramki rywali trafił Mateusz Paradowski, a asystą popisał się Julian Turowski. Nie upłynęła minuta i Mateusz odwdzięczył się Julianowi, który zapewnił nam trzecie trafienie. Tej dwójce jak widać było jednak mało, bo w kolejnej minucie to ponownie Julian podawał, a Mateusz skutecznie strzelał i cieszyliśmy się z czwartego gola. Jako ostatni na listę strzelców FT wpisał się Alan Bartosz, który w 8 minucie wykorzystał dokładne podanie Maksa Jesionka. Przeciwnicy odpowiedzieli skutecznie tylko raz, w 10 minucie. Na koniec turnieju i całego piłkarskiego roku zagraliśmy tak, jak powinniśmy grać. Oby był to dobry omen przed nadchodzącym rokiem.
Najlepszym zawodnikiem turnieju w barwach Football Talents wybrany został Mateusz Paradowski. Świetny w ofensywie, gdzie dzięki swojej waleczności, szybkości i dynamice sprawiał naszym rywalom najwięcej kłopotów. Musi poprawić grę w fazie defensywnej.
Na wyróżnienie zasłużyli:
- Kai Jaworski – drugi dobry turniej w jego wykonaniu. Kai staje się ważnym ogniwem tej drużyny, a owoce pracy w defensywie na halowych turniejach będzie zbierał wiosną na dużym boisku. Nie może tracić zimnej głowy, gdy rywale pozwalają sobie na ostrzejszą grę.
- Jaś Stańczak – coraz częściej szuka kombinacyjnej gry i dostrzega lepiej ustawionych partnerów, zamiast forsować indywidualne rozwiązania. Cały czas musi pracować nad poprawą swojej gry w defensywie i wykorzystaniem lewej nogi.
Dziękujemy naszym kibicom za wsparcie.
Football Talents reprezentowali:
1) Alan Bartosz – 3 gole
2) Maks Jesionek – 1 gol, 1 asysta
3) Kai Jaworski – 1 gol
4) Kuba Kowalczyk – bramkarz we wszystkich meczach
5) Kuba Nowosielski – 1 asysta
6) Mateusz Paradowski – 5 goli, 3 asysty
7) Jaś Stańczak – 2 gole, 1 asysta
8) Jaś Rode -1 asysta
9) Julian Turowski – 1 gol, 3 asysty

Najnowsze komentarze