„Frycowe zapłacone” -relacja z turnieju r. 2010/11
Sobotni turniej OSiR Włochy Cup był dla naszej młodej drużyny pierwszą okazją w tym sezonie do zmierzenia się z rywalami z innych szkółek. I choć nie wypadł on okazale pod względem sportowym, to jednak my z występu naszych zawodników (w tym zawodniczki), dla których często był to debiut na tej płaszczyźnie, jesteśmy zadowoleni.
W sześciu meczach jakie rozegraliśmy na turnieju przegraliśmy pięciokrotnie i wywalczyliśmy jeden remis. Rezultat więc nie powala, ale też nie do końca oddaje to, co miało miejsce na hali przy ul. Gładkiej 15 w ostatnią sobotę. Owszem trzy z drużyn, z którymi przyszło nam się mierzyć, były zdecydowanie poza naszym zasięgiem, ale już w trzech pozostałych przypadkach graliśmy jak równi z równymi, a do odniesienia lepszych wyników zabrakło nam odrobiny szczęścia. Nasza drużyna w każdym meczu walczyła z całych sił i prezentowała ambitną postawę, mimo traconych bramek. Łatwo jest bowiem trzymać głowę wysoko i walczyć, gdy wszystko układa się po naszej myśli. Znacznie trudniej, gdy mimo szczerych chęci, sprawy nie toczą się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. I właśnie za walkę Reprezentanci Football Talents zasłużyli na dużą porcję braw, jaką zostali nagrodzeni w szatni przez swoich rodziców.
Zawody rozpoczęliśmy meczem z ATP Warszawa. Rywal był od nas zdecydowanie lepszy, a nam dodatkowo nogi plątała boiskowa trema. Przeciwnik umieścił piłkę w naszej bramce siedmiokrotnie, a gdyby nie świetna postawa w bramce Patryka Swata byłoby tych goli jeszcze więcej.
W drugim starciu stanęliśmy naprzeciw RKS-u Okęcie. Przeciwnik był z tej samej półki co poprzedni, ale tym razem zagraliśmy dużo lepiej. Potrafiliśmy już powalczyć indywidualnie, lepiej się ustawialiśmy, graliśmy skuteczniej w odbiorze i udawało nam się też groźnie kontrować. Właśnie jedna z takich kontr przyniosła nam bramkową zdobycz. Do długiego podania naszego bramkarza (Filipa Chwesiuka) dobiegł szybki Wojtek Winkler, ładnie zabrał się z piłką, poprowadził ją w kierunku pola karnego Okęcia i mimo asysty obrońców zdołał pokonać wychodzącego z bramki golkipera. Trafienie Wojtka było naszym jedynym w tym meczu. Niestety przeciwnik udowodnił swoją wyższość cztery razy.
Kolejnym naszym przeciwnikiem był ursynowski Talent. Mecz był bardzo wyrównany, ale nie obfitował w bramkowe okazje. Każda z drużyn miała jednak swoje szanse na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę. Ostatecznie żadnej się to nie udało i spotkanie zakończyło się bezbramkowym rezultatem. Godne podkreślenia jest to, że był to pierwszy punkt w historii, wywalczony przez naszą drużynę na boisku.
Czwartym oponentem Football Talents tego dnia była Przyszłość Włochy. Spotkanie podobnie jak poprzednie było bardzo zacięte, a rywalizacja toczyła się w oparciu o indywidualne pojedynki. Długo żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć gola. Niestety jako pierwszym ta sztuka udała się naszym rywalom. Do utraty bramki przyczyniła się głównie …koszulka w jakiej biegał jeden z zawodników Przyszłości. Otóż była ono kolorystycznie bardzo zbliżona do naszych koszulek, przez co gracz ten wprowadzał spore zamieszanie w naszych szeregach. Dopiero gdy wspomniany zawodnik strzelił gola, Pan Arbiter nakazał mu nałożenie oznacznika. Bardzo chcieliśmy się zrewanżować i szybko osiągnęliśmy upragniony cel. Mateusz Bachański przejął piłkę na połowie rywala, wykonał rajd na jego bramkę, zwieńczony płaskim strzałem, po którym piłka przeleciała między nogami bramkarza i zatrzepotała w siatce. Było 1-1, a obie strony miały ochotę na więcej. Na nasze nieszczęście pod koniec meczu piłka trafiła do naszej bramki i po raz trzeci tego dnia przegraliśmy.
W piątym spotkaniu trafiliśmy na Ożarowiankę Ożarów. Był to trzeci mecz z rzędu, w którym toczyliśmy wyrównany bój, momentami będąc zespołem lepszym. Długo pilnowaliśmy swojego ustawienia, a jedynego gola i jak się okazało decydującego, straciliśmy w momencie, gdy to ustawienie zgubiliśmy. Szkoda, bo byliśmy blisko odniesienia korzystnego rezultatu.
Ostatni mecz był podobny w obrazie do pierwszego. Tym razem zadecydował o tym kiepski początek w naszym wykonaniu. Przeciwnicy z Orlika Mokotów bezwzględnie wykorzystywali nasze błędy przy wyprowadzaniu piłki od swojej bramki. Nieco ożywienia w nasze poczynania wniosły dopiero zmiany. Ambitna postawa zmienników pozwoliła trochę ograniczyć bramkowe straty. Na pożegnanie z turniejem ponownie przegraliśmy 0:7.
Zapłaciliśmy solidne frycowe, ale trochę się z tym liczyliśmy. Pewnie gdybyśmy skorzystali z pomocy zawodników, trenujących ze starszą grupą, wynik byłby zupełnie inny. Jednak naszym nadrzędnym celem było pozwolenie naszym mniej doświadczonym podopiecznym na zbieranie boiskowych doświadczeń oraz towarzyszącą temu naukę i zabawę. Nauki na turnieju było co niemiara, bo było też od kogo się uczyć. Zabawy też było sporo. Świadczyły o tym uśmiechnięte buzie naszych dzieciaków w trakcie i po turnieju, a także niesamowite eksplozje radości, jakie towarzyszyły naszym dwóm trafieniom. Na nadchodzących treningach przekonamy się kto najwięcej skorzystał na sobotnim turnieju.
Najlepszym zawodnikiem turnieju wybieramy Wojtka Winklera, który walczył na całym boisku ze wszystkich sił, bardzo często brał na siebie ciężar naszej gry ofensywnej i kilka razy swoimi powrotami ratował drużynę przed utratą gola.
Na wyróżnienie zasłużyli Bartek Majer, Filip Chwesiuk i Patryk Swat za dzielne bronienie naszej bramki oraz ponownie Bartek Majer za bardzo dobrą grę obronną, a także Emma Milej za niespotykanie waleczną i optymistyczną postawę w rywalizacji ze starszymi chłopcami.
Bardzo dziękujemy wszystkim rodzinom naszych małych piłkarzy i piłkarek za doping w trakcie meczów i wsparcie w przerwach
Football Talents reprezentowali:
1) Mateusz Bachański - 1 gol
2) Artur Bieńkowski
3) Filip Chwesiuk - 1 asysta, bramkarz w 2 meczach
4) Jaś Gizowski
5) Bartek Majer - bramkarz w 2 meczach
6) Emma Milej
7) Wojtek Sobieszczański
8) Staś Stasierowski
9) Patryk Swat - bramkarz w 2 meczach
10) Wojtek Winkler – 1 gol

Najnowsze komentarze