Wysoka przegrana z Rakovią
Nie udał się mecz rocznika 2007 przeciwko Rakovii. Od początku graliśmy słabiej od rywala i zasłużenie przegraliśmy. Mimo wszystko był to cenny sprawdzian, dzięki któremu przypomnieliśmy sobie nad czym musimy pracować. Szansę gry otrzymało 14 zawodników, a w dodatku były elementy, z których możemy być zadowoleni.
Od pierwszych minut przewagę osiągnęli goście, którzy grali pewniej, bardziej zdecydowanie, ale w pierwszych minutach nieskutecznie. To pozwalało mieć nadzieję, że wynik meczu nie będzie taki zły. Jednak grając z tak dobrym przeciwnikiem popełnialiśmy zbyt wiele prostych błędów, by liczyć na dobry rezultat. Czasem podawaliśmy wprost pod nogi przeciwnika, czasem niepotrzebnie kiwaliśmy się przed własnym polem karnym. Jednak główną przyczyną porażki jest za wolne podejmowanie odpowiednich decyzji, oraz brak precyzji w kluczowych momentach akcji. Ponadto brakuje nam spokoju, który jest niezwykle potrzebny gdy drużynie nie idzie. Są to rzeczy nad którymi regularnie pracujemy. Nikt nie zamierza się poddawać i na pewno efekty będą widoczne niebawem :)
Pierwsza kwarta zakończyła się remisem 0:0, ale jak już wspomnieliśmy, częściowo zawdzięczamy ten wynik kompletnie rozregulowanym celownikom zawodników Rakovii. Gdy w drugiej kwarcie wydawało się, że gramy coraz lepiej popełniliśmy banalny błąd który rozwiązał worek z bramkami. Później szybko wykonany rzut z autu przez rywali i przegrywaliśmy 2:0. Minutę przed końcem tej kwarty kolejny z serii błędów przytrafiających się raz na dziesięć prób i mamy 0:3.
Na osłodę tej części gry strzeliliśmy gola na 1:3. O piłkę w swoim stylu powalczył Tomek Pilarek, wyłuskał ją spod nóg obrońcy, dograł do Igora Wydmańskiego, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w bramce.
Trzecia odsłona była jednak zdecydowanie najsłabsza w naszym wykonaniu. Gole traciliśmy co chwilę począwszy od 31 minuty kończąc na 45. Padło ich aż siedem. Była to kwarta do jednej bramki, w której nie mieliśmy nic do powiedzenia. Podłamani zeszliśmy na przerwę, a rywal w kolejnej 20-minutowej odsłonie nie zamierzał nam ułatwiać sprawy. Przez pierwsze 10 minut mimo, że graliśmy waleczniej niż wcześniej to luz i polot jakim popisywali się rywale nie pozwalał nam na wiele. Padło kolejnych 6 goli w 10 minut. Ale drugie 10 minut tej kwarty było najlepsze w naszym wykonaniu. Wreszcie rozgrywaliśmy piłkę, szukaliśmy się na boisku oraz graliśmy spokojniej w ofensywie i defensywie. Wiele dobrego przyniosło nam wejście Szymona Kazany do bramki, który dodał nam trochę więcej pewności siebie.
Efektem lepszej gry były 2 gole dla FT. Najpierw potężną bombą popisał się Kuba Musialik wykorzystując podanie Igora Wydmańskiego. Następnie rzut rożny wykonał Kuba Kusyk, a dośrodkowanie wykorzystał Igor Kyrcz.
Przegraliśmy aż 16:3. Ale takie mecze także są potrzebne. Kto się boi przegrywać nie może uprawiać żadnego sportu. My się nie boimy, najważniejsze abyśmy z każdej porażki wychodzili mądrzejsi. Tak zapewne jest więc nie mamy czym się martwić.
Wyróżnienia dla Szymona Kazany zarówno za grę w bramce jak i w polu.
FT reprezentowali:
- Henio Chromiński
- Janek Motyka
- Szymon Kazana
- Julek Sveen
- Mikołaj Brela
- Bartek Świdnicki
- Igor Wydmański – 1 gol i 1 asysta
- Szymon Wolak
- Igor Kyrcz – 1 gol
- Szymon Kyrcz
- Kuba Musialik – 1 gol
- Kuba Kusyk – 1 asysta
- Ignacy Rychcik
- Tomek Pilarek – 1 asysta

Najnowsze komentarze