Pechowy remis z Dolcanem
Rocznik 2003 w ostatnią sobotę zdobył historyczny, pierwszy punkt w pierwszoligowych rozgrywkach. Od kilku tygodni, z meczu na mecz prezentowaliśmy się coraz lepiej ale do remisu lub zwycięstwa zawsze trochę brakowało. Tym razem, mimo że naprzeciw stanął silny Dolcan Ząbki, z którym w pierwszej rundzie przegraliśmy aż 7:0, zremisowaliśmy 2:2. Mimo dobrego wyniku schodziliśmy z niedosytem. Do zwycięstwa zabrakło 2 minut.
Na pierwszoligowym froncie na pewno bardzo wiele się uczymy, czego dowodem są coraz lepsze wyniki poszczególnych meczy. Oprócz elementów piłkarskiego rzemiosła ćwiczymy także jeszcze jeden niezwykle ważny aspekt jakim jest charakter. Nie jedna drużyna po serii porażek się podłamuje, a nasi zawodnicy do każdego kolejnego meczu podchodzili z wielkim zapałem i chęcią poprawy własnej gry. Nie inaczej było w sobotę.
To daje nam siłę do ciężkiej pracy na treningach. Zawodnicy widzą poprawę, rozumieją wreszcie jak ważne są z pozoru najprostsze zagrania.
W każdym meczu staramy się grać odważnie, nie cofamy się pod pole karne i nie wybijamy piłek byle dalej. Próbujemy grać na tle najlepszych na Mazowszu. I choćby w sobotę zobaczyliśmy, że to się opłaca. Przeprowadziliśmy kilka akcji jakich do tej pory rozegrać nie umieliśmy.
Od początku meczu lekką przewagę mieli nasi goście, ale nie było to jednostronne widowisko. Odgryzaliśmy się, staraliśmy utrzymywać przy piłce. W pierwszych minutach graliśmy zbyt bojaźliwie, za małą liczbą zawodników wyprowadzaliśmy ataki. Z czasem poprawiliśmy ten element, choć nie graliśmy najlepiej.
Po kilku minutach Dolcan powinien prowadzić 1:0, gdy po rzucie rożnym nie utrzymaliśmy krycia. Na szczęście rywal przestrzelił. Co nie udało się Dolcanowi, udało się FT. W 16 minucie Grzesiek Możeluk dośrodkował z rzutu rożnego a Dawid Gnidiuk wywalczył sobie pozycję i z bliskiej odległości trafił do siatki gości. Pierwszy raz w tym sezonie prowadziliśmy ale niestety tylko przez 3 minuty kiedy błąd popełniliśmy w defensywie i był remis 1;1.
Do końca pierwszej połowy utrzymał się remis choć obie drużyny miały szanse by wyjść na prowadzenie.
W przerwie skupiliśmy się na poprawie ustawienia w linii obrony i odważniejszym wychodzeniu do akcji ofensywnych. Jak zwykle chłopcy uważnie wysłuchali uwag i umieli je wcielić w grę już od pierwszych minut drugiej połowy. Dolcan był znacznie mniej groźny, nie stwarzał sobie stu procentowych okazji. Oddał kilka strzałów, z którym dzielnie radził sobie Hubert Zgórzyński. A my czekaliśmy na swoją szansę.
Ta nadarzyła się w 44 minucie meczu. Z rzutu wolnego dośrodkował Szymon Dobiegała a najlepiej w polu karnym odnalazł się Janek Sęk i bez problemu skierował piłkę do siatki. Prowadziliśmy 2;1.
Dolcan starał się jak najszybciej doprowadzić do remisu, ale nie mógł sforsować naszej defensywy. Wyglądało na to, że sięgniemy po trzy punkty. Wszystko pokrzyżowało się w momencie gdy z sił opadł rozgrywający świetne spotkanie na nowej pozycji Kuba Janiak oraz kolejny raz z kontuzją zejść z boiska musiał Szymon Dobiegała. Roszady wewnątrz zespołu zachwiały naszym poczuciem pewności siebie. Nie byliśmy już tak skuteczni w rozbijaniu ataków gości, którzy w 28 minucie wywalczyli rzut rożny. Ponownie mieliśmy problem z utrzymaniem krycia i niestety straciliśmy drugiego gola.
Dolcan uwierzył, że może jeszcze wywalczyć zwycięstwo i ruszył do ataku. Nam stres spętał nogi. Sędzia doliczył aż 3 minuty. W tym czasie popełniliśmy więcej błędów niż w całym meczu. Na szczęście na wysokości zadania stanął wówczas Hubert Zgórzyński, który dwukrotnie uratował nas w sytuacjach sam na sam. Wreszcie rozległ się końcowy gwizdek.
Remis przez jednych został przyjęty z zadowoleniem, ale u większości pozostawał niedosyt. Zabrakło dwóch minut regulaminowego czasu gry by wygrać. Sam wynik ma znaczenie, ale najważniejsze jest to, że po kolejnym meczu mogliśmy powiedzieć, że zrobiliśmy krok do przodu.
Brawa należą się całej drużynie, która jest jednością i walczy do upadłego. Przede wszystkim jednak jest to grupa słuchających, mądrych zawodników która ma odpowiedni charakter do sportowej walki.
Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Kuba Janiak, który w środku pola wywalczył nie jedną piłkę, mądrze je rozgrywał i wprowadzał spokój w nasze poczynania. Wyróżnienie dla Antka Cybulskiego, który zagrał najrówniej ze wszystkich zawodników.
FT reprezentowali:
- Wojtek Malicki
- Hubert Zgórzyński
- Antek Cybulski, kapitan
- Szymon Dobiegała 1 asysta
- Janek Sęk 1 gol
- Dawid Gnidiuk 1 gol
- Tomek Okleka
- Kuba Janiak
- Grześ Możeluk 1 asysta
- Kajtek Kyrcz
- Tristan Castaing
- Mateusz Kazana
- Karol Wróblewski
- Bartek Kusyk
- Alek Bruczko

Najnowsze komentarze