Pół meczu ze Zniczem
Jak można zagrać świetne pół meczu i beznadziejne drugie pół? Na to pytanie będziemy musieli sobie odpowiedzieć po sobotnim meczu ze Zniczem w Pruszkowie. Po pierwszych 30 minutach prowadziliśmy 1:0, by cały mecz przegrać 1:2. Szkoda straconych punktów.
W pierwszej połowie było właściwie wszystko, co zakładaliśmy przed meczem. Dużo podań po ziemi, częsta zmiana strony, dużo dośrodkowań i ataków skrzydłami. Efektem takiej gry było kilka dobrych okazji do zdobycia bramki i jeden gol Maćka Cichockiego po podaniu Roberta Baryły. Znicz rzadko przedostawał się pod nasze pole karne, a tam zawsze na posterunku był Patryk Lachman. Wydawało się, że nic złego nie może nam się stać w tym spotkaniu.
Niestety tylko się wydawało. Kilka pierwszych minut drugiej połowy było dobre, po czym przypadkowo wywalczony rzut rożny przez Znicz, zakończył się wyrównującym golem. Szkoda tej bramki bo w zupełnie nie groźnej sytuacji, słońce oślepiło występującego w drugiej połowie w naszej bramce Łukasza Łukaszewskiego i było 1:1.
Od tej pory wyglądaliśmy już znacznie gorzej, niby walczyliśmy, niby próbowaliśmy zdobyć drugą bramkę, niby konstruowaliśmy akcje podaniami, ale to wszystko było tylko na niby. W decydujących momentach akcji zawodziliśmy. A Znicz zwietrzył szansę na zwycięstwo i znów w kuriozalnych okolicznościach, na trzy minuty przed końcem spotkania zdobył zwycięską bramkę.
Dwie minuty wcześniej decydujący cios mogła zadać nasza drużyna, ale zmarnowaliśmy sytuację sam na sam z bramkarzem.
W kilku ostatnich meczach nieco brakuje nam szczęścia, ale musimy pamiętać, że szczęściu trzeba umieć pomóc.
Football Talents reprezentowali:
- Patryk Lachman, bramkarz
- Łukasz Łukaszewski, bramkarz
- Robert Baryła, kapitan, 1 asysta
- Daniel Wichman
- Iwo Bisikiewicz
- Michał Pruszyński
- Mikołaj Jagieło
- Bartek Radosz
- Adrian Błasiak
- Maciek Cichocki 1 gol
- Paweł Choma
- Maks Kubiak

Wszyscy zastanawialiśmy się po tym meczu tak samo jak trener jak to możliwe, że widzieliśmy tu 2 różne oblicza meczu.
to tyle ja – Tata Maksa
Moim skromnym zdaniem wyszły braki kondycyjne. Widać to było już w pierwszej połowie, jednak w drugiej pot płynął strumieniami z chłopaków.
Mecz to nie trening gdzie jest chwila na odpoczynek i podrapanie się za uchem. Na meczu trzeba zasuwać cały czas. Jeśli się tego nie robi to mamy taką sytuację jak w czasie meczu.
Jest oczywiście na to metoda. Mianowicie trzeba strzelić 3-4 bramki w 15 minut na początku (ni c nie tracąc) i kontrolować mecz grając piłką. Jednak czy na to stać naszych chłopaków ? Ja osobiści oglądając pierwszą połowę byłem bardzo mile zaskoczony jakością gry FF, jeśli wpadły by jeszcze 2 bramki (skuteczność) to możliwe, że udało by się przetrwać
Pozdrawiam wszystkich zawodników, będzie dobrze jeśli zawsze będziecie chcieli wygrywać.